Projekt hobbystyczny · źródła i wnioski są opisane osobno
66Przemyskie 66
Historia i zakres występowania

Od „sześćdziesiąt sześć” do zechcyka

Nazwa jest regionalnym śladem wielkiej środkowoeuropejskiej rodziny gier. Podkarpacka, trzyosobowa odmiana zechcyka zachowała jej rdzeń, ale obrosła własnymi kontraktami, słownictwem i obyczajem.

24 kartypodstawowa talia rodziny gry
66 punktówklasyczny cel rozdania
3 graczylokalny rdzeń opisu
1971najstarszy przemyski zapis nazwy

Co oznacza nazwa

Wielki słownik języka polskiego definiuje „zechcyk” jako potoczną nazwę gry „sześćdziesiąt sześć” i wyprowadza słowo z niemieckiego Sechsundsechzig. Nazwa pochodzi więc z wielojęzycznego pogranicza i nie jest dowodem, że gra narodziła się w samym Przemyślu. W polskim druku notujemy ją od 1914 roku.

Rodzina mariasza

„Sześćdziesiąt sześć” wyrosło z rodziny mariasza: gier, w których król i dama jednego koloru tworzą meldunek. Klasyczna forma jest zwykle dwuosobowa, używa 24 kart i prowadzi do 66 punktów. Polska publikacja muzealna o kartach odnotowuje, że w Krakowie popularną odmianę mariasza nazywano zarówno „66”, jak i „zechcykiem”.

Ważne rozróżnienie: historia nazwy i rodziny gry jest szersza niż historia przemyskiego wariantu. Dostępne źródła nie pozwalają wskazać jednej daty ani jednej osoby, która stworzyła lokalne zasady.

Miasto, przez które mogły wędrować talie

Przemyśl przechodził przez dwa różne rozbiory. W pierwszym, w 1772 roku, miasto przypadło Austrii i zostało przy niej do 1918 roku. Stąd bierze się austriackie wojsko i austriacka kolej w tej opowieści. Drugi podział przyszedł we wrześniu 1939 roku. Granicą między Niemcami a Związkiem Sowieckim został San, a San płynie przez środek miasta. Zasanie, po zachodniej stronie rzeki, zostało u Niemców. Reszta Przemyśla, po stronie przeciwnej, znalazła się u Sowietów. Przez niespełna dwa lata granica państwowa biegła przez miasto. To nadal są fakty o mieście, nie o grze. Mówią jednak, jak często zmieniali się tu ludzie i czyje zwyczaje mogły tędy przechodzić.

W drugiej połowie dziewiętnastego wieku Przemyśl obrastał twierdzą. W mieście stanął duży dworzec. Powstało piętnaście zespołów koszarowych, a obok nich szpitale i zaplecze potrzebne tysiącom żołnierzy. Kolej prowadziła do Krakowa, Lwowa i Budapesztu. To są fakty o mieście. Nie są jeszcze historią zechcyka.

Hipoteza robocza, nie ustalenie historyczne

Od kieszeni munduru do stolika w karczmie

Możemy sobie wyobrazić talię 24 kart wsuniętą do kieszeni munduru. Ważyła niewiele, nie zajmowała miejsca, a po wieczornym apelu potrafiła zebrać przy jednym stole ludzi, którzy rano wykonywali zupełnie różne rozkazy. W koszarowej izbie zasady nie potrzebowały drukowanego regulaminu. Wystarczał ktoś, kto umiał rozdać, nazwać trumfa i poprawić nowego gracza, gdy ten położył niewłaściwą kartę.

W takim otoczeniu gra mogła przechodzić z języka do języka. Jeden żołnierz mówił Sechsundsechzig, a inny zapamiętywał tylko melodię słowa i przynosił własne nazwy kolorów. Po kilku latach przy stole zostawało to, co było krótkie i poręczne: czerwo, wino, dzwonek, kontra. Tak mogło powstawać miejscowe brzmienie gry. Mogło, lecz nie mamy zapisu takiej rozmowy.

Kolej dawała tej wyobrażonej talii dalszą drogę. Na twardej ławce wagonu, wśród wojskowych bagaży i długiego czekania, rozdanie było prostym sposobem na skrócenie podróży. U Haška żołnierze grają w 66 właśnie podczas wojskowego przejazdu. Literatura nie jest świadectwem tego, gdzie naprawdę grano, ale pokazuje, że podobna scena była dla współczesnego czytelnika całkiem naturalna.

Tu wyobraźnia ma wreszcie oparcie w źródłach. W przemyskim tygodniku z grudnia 1971 roku pada zwrot „kolejowy zechcyk”, i to bez żadnego objaśnienia. W marcu 1973 roku Edward Stachura zapisuje w dzienniku, że robotnicy przy bieszczadzkiej kolejce leśnej grają „w »zechcyka«, czyli w »66«”. To zdanie znamy z przepisania usenetowego z 2013 roku; drukowanych stron 288 i 289 nikt z nas jeszcze nie widział. Krakowski felieton z 2015 roku pisze wprost, że zechcyk królował w osobowych pociągach jadących w stronę Tarnowa, Dębicy i Przemyśla. To trzy różne teksty i trzech różnych autorów.

Wszystkie trzy ślady są jednak powojenne. Żaden nie sięga monarchii i żaden nie mówi o samym Przemyślu jako miejscu gry; pociągi jadą w jego stronę, a kolejka Stachury biegnie kilkadziesiąt kilometrów dalej. Wątek kolejowy przestał więc być domysłem, ale nadal nie łączy zechcyka z twierdzą ani z garnizonem.

Wróćmy więc do koszar, gdzie kończy się to, co udokumentowane, a zaczyna przypuszczenie. Po służbie karty mogły wychodzić za bramę koszar. Oficerowie kończyli swoje spotkania w przemyskich restauracjach i kawiarniach, a zwykli żołnierze, kolejarze, furmani oraz miejscowi mieli własne oberże, gospody i karczmy. Przy drewnianym stole wojskowa rozrywka łatwo mogła stać się grą cywilną, a zasada zasłyszana od przyjezdnego po kilku sezonach brzmieć jak coś tutejszego. Nie znamy nazwy lokalu ani pierwszego przemyskiego gracza. Znamy tylko środowisko, w którym taki przekaz był możliwy.

W czasie mobilizacji i wojennych transportów ten ruch ludzi przyspieszał. Razem z żołnierzami jechały akcenty i powiedzenia. Jechały też drobne sposoby zabijania czasu. Być może zechcyk dotarł do Przemyśla jedną z takich dróg. Być może był tu wcześniej, a garnizon jedynie go utrwalił. Równie możliwe jest, że znany dziś wariant ułożył się znacznie później z kilku różnych tradycji.

Drewutnia pojawia się na końcu tego obrazu: niski stół, trzy rozdane ręce i noc, którą skracają kolejne partie. Nie wolno jednak rysować prostej linii od austro-węgierskich koszar do baru nad Sanem. Między tymi punktami brakuje dziesiątek lat świadectw. To opowieść o tym, jak mogło być. Na razie nic więcej.

Granica wnioskowania: twierdza, duży garnizon, piętnaście koszar, połączenia kolejowe oraz wojskowe życie w przemyskich lokalach są udokumentowanym tłem. Wątek kolejowy ma od niedawna trzy datowane ślady w druku, wszystkie powojenne. Nadal nie mamy pamiętnika, instrukcji ani relacji, która łączyłaby przemyski zechcyk bezpośrednio z konkretną jednostką wojskową, transportem, oberżą albo okresem monarchii austro-węgierskiej.

Dwa odnalezione ogniwa: 1997 i 2001

Najstarszy znaleziony bliski opis pochodzi z dyskusji na polskiej grupie Usenet z 12 kwietnia 1997 roku. Jej uczestnik opisał 66 na cztery osoby z rozdaniem pierwszych czterech kart przed obieraniem koloru, Warszawką, Supem, Mizerką, Durhem, meldunkami, wodą i sztychami. Kolory nazywał czerwieniami, winami, dzwonkami i krajcami, a sam przypuszczał – bez dowodu – że część nazw mogła pochodzić ze Śląska.

Drugie ogniwo to wariant „Obierany”, dodany 2 kwietnia 2001 roku do zbioru zasad publikowanego jako „Doctorek: 66”, część serwisu Doctorek Home Page. Prowadził go Dariusz Czerwiński. Na stronie podpisywał się pseudonimem, ale na Usenecie pisał pod własnym nazwiskiem, z tego samego adresu. Zaznaczył, że zasady przesłał mu Daniel Stoch. Wersja trzyosobowa jest uderzająco bliska późniejszej instrukcji rodzinnej: rozdanie 4 + 4, obieranie, Warszawa, Mizerka, Druh, pytanie po pełnym rozdaniu, odpowiedzi przeciwników, konieczność bycia „przy sztychu” oraz punktacja „bez sztycha, bez wody, z wodą”.

Co z tego wynika, a co nie: rdzeń przemyskich zasad należał do szerszej, przekazywanej przy stołach rodziny polskich wariantów 66 najpóźniej w latach dziewięćdziesiątych. Nie wiemy jednak, gdzie powstały te reguły, czy tekst z 2019 roku znał zapis z 2001 roku ani w jakim kierunku wędrowało słownictwo.

Ślad przemyski

Oficjalny program siedemnastych Szwejkowskich Manewrów w Twierdzy Przemyśl z 2014 roku wymienia „I Szwejkowski Turniej w 66 – zechcyka”. To pierwsze z trzech źródeł przemyskiego przekazu: twarde, publiczne użycie nazwy w mieście, w kontekście miejskiej kultury szwejkowskiej. Program nie mówi jednak, jak szeroko posługiwali się tą nazwą sami gracze.

Drugim źródłem jest relacja ojca, który pamięta zarówno zasady, jak i język stołu: czerwo, wino, dzwonek, sztych, trumf, wodę oraz pełną drabinkę podbić. Trzecim jest czterostronicowa instrukcja zachowana później w historii projektu ZechcykDev. Dokument nazywa wariant „zechcykiem niebylskim” i opisuje grę trzyosobową z kilkoma kontraktami. Oba materiały są źródłami lokalnego przekazu, nie urzędowym regulaminem całego regionu.

Całonocne partie w przemyskiej Drewutni

Według relacji ojca jeszcze kilka lat temu przy stoliku w przemyskiej Drewutni odbywały się całonocne partie. Codziennie zbierało się od czterech do sześciu osób. W tym środowisku nie mówiono o tej grze jako o osobnym „zechcyku”: zawsze była po prostu sześćdziesiąt sześć.

Nie jest to wyłącznie wspomnienie o zamkniętej tradycji. Ojcu znani są jeszcze dwaj inni gracze, którzy nadal grają w tę odmianę. Znamy więc co najmniej trzy żyjące osoby pamiętające praktykę stołu, choć na obecnym etapie spisano dotąd relację tylko jednej z nich.

Status świadectwa: opowieść o Drewutni i dwóch czynnych graczach pochodzi z relacji ustnej. Jest cenna jako wskazanie miejsca, skali i ciągłości tradycji, ale nie została jeszcze niezależnie potwierdzona rozmowami z pozostałymi graczami ani dokumentem lokalu.

Mapa żywej pamięci

Dawna Drewutnia
Wybrzeże Marszałka Józefa Piłsudskiego 6a, Przemyśl. Pinezka wskazuje adres lokalu potwierdzony w publicznych katalogach; całonocne partie są udokumentowane relacją ojca.

Otwórz większą mapę
Dane mapy: OpenStreetMap

Oś czasu

  1. W Europie Środkowej rozwijają się gry z rodziny mariasza i „sześćdziesiąt sześć”. Tradycyjne datowanie początku 66 na 1652 rok w Paderborn jest fabrykacją z połowy dziewiętnastego wieku, wykazaną w rozprawie Pöppla z 1960 roku: numerów domów w mieście nie było przed 1769 rokiem, wskazywany dom nosił numer 65, karczmą stał się dopiero w 1803 roku, a numeru 66 nikt nigdy nie zakazał.
  2. Przemyśl staje się wielką twierdzą i miastem garnizonowym połączonym koleją z Krakowem, Lwowem i Budapesztem. Jest to tło możliwej wędrówki gier, nie udokumentowany ślad zechcyka.
  3. „Zechcyk” funkcjonuje w polszczyźnie jako regionalna i potoczna nazwa 66; tekst Haška w polskim przekładzie pomaga tę nazwę utrwalić kulturowo.
  4. Lubelska gazeta drukuje żart polityczny pod tytułem „Zechcyg polityczny”. To najstarszy datowany polski zapis nazwy, jaki mamy.
  5. Słownik Arcta notuje hasło „zechcyk” i objaśnia je jako grę „sześćdziesiąt i sześć”, ze wskazaniem niemieckiego pochodzenia.
  6. Podkarpacka satyra prasowa wymienia zechcyka obok oka, ferbla i pokera jako grę na stawki.
  7. Śląska rubryka o skacie zapisuje autentyczne zdanie stołu: „idziecie bez sztycha”.
  8. W przemyskim tygodniku pada zwrot „kolejowy zechcyk”, bez objaśnienia. To najstarszy przemyski zapis nazwy.
  9. Edward Stachura notuje w dzienniku grę robotników przy bieszczadzkiej kolejce leśnej i zrównuje zechcyka z 66.
  10. Drukowany „Przewodnik gier” Lecha Pijanowskiego opisuje sześćdziesiąt sześć, także w wersji dla trzech osób, ale bez kontraktów i bez nazwy „zechcyk”.
  11. Rzeszowski reportaż wspomina zechcyka w hali WSK, we wspomnieniu roku 1944.
  12. „Nowiny” drukują scenę z baraku budowlanego z dwiema odzywkami: „Idę z żydem” i „Kontra”. To pierwsze poświadczenie nazwy żyd spoza przekazu rodzinnego.
  13. Wywiad z Krzysztofem Martensem wymienia zechcyka z mizerką, co potwierdza kontrakt spoza rodziny.
  14. Przemyski felieton wspomina człowieka, który dobrze grał w zechcyka. Autor pisze też o przekazaniu talentu młodszym, ale nie jest pewne, czy chodzi o karty, czy o koszykówkę.
  15. Na polskim Usenecie zostaje opisane czteroosobowe 66 z Warszawką, Supem, Mizerką, Durhem, wodą i sztychami.
  16. W internetowym zbiorze zasad pojawia się przesłany przez Daniela Stocha wariant „Obierany”, bardzo bliski późniejszej instrukcji rodzinnej.
  17. W programie Szwejkowskich Manewrów w Przemyślu pojawia się turniej w „66 – zechcyka”.
  18. Krakowski felieton pisze o zechcyku w osobowych pociągach jadących w stronę Przemyśla.
  19. Powstaje zachowana cyfrowo instrukcja rodzinnego wariantu, nazwanego „niebylskim”.
  20. Repozytorium ZechcykDev próbuje przenieść grę do programu komputerowego.
  21. Powstaje niniejsze hobbystyczne archiwum, które porządkuje źródła i szuka dalszych świadków tradycji.

Co wiemy, a czego jeszcze nie

Dobrze potwierdzone

  • nazwa łączy się językowo z niemieckim określeniem 66;
  • w Polsce odnosi się do rodziny mariasza i „sześćdziesiąt sześć”;
  • bliskie warianty zasad zapisano publicznie w 1997 i 2001 roku;
  • w Przemyślu publicznie użyto nazwy przy turnieju w 2014 roku;
  • lokalny przekaz zna wariant trzyosobowy z kilkoma kontraktami.

Nadal otwarte

  • kiedy dokładnie wariant dotarł do Przemyśla;
  • czy w jego przekazie uczestniczyli żołnierze albo bywalcy dawnych lokali; kolejarze mają już trzy datowane, powojenne ślady;
  • jaki związek łączy zapisy z 1997, 2001 i 2019 roku;
  • skąd pochodzi określenie „niebylski”;
  • które kontrakty są stare, a które dodano później.
Prośba o pomoc. Dwie z tych luk da się zamknąć wyłącznie ludzką pamięcią. Pierwsza to nazwa: czy ta trzyosobowa odmiana miała własne, odróżniające ją określenie, używane w konkretnej miejscowości lub rodzinie. Druga to zakres historyczny: od kiedy do kiedy w nią grano i jak daleko poza Przemyśl sięgała. Projekt jest w toku i chętnie przyjmiemy każdą dodatkową informację, także taką, która obali dotychczasowe ustalenia.