We trzech
Ten sam zechcyk, tylko bez czwartej osoby przy stole. Karty dostają wszyscy trzej, więc rozdający gra razem z pozostałymi i nikt nie siedzi poza rozdaniem. Zmienia się za to jedna rzecz: rozdawanie nie krąży w koło. Po grze kolorowej rozdaje ten, kto obrał kolor, a po warszawie gracz z najmniejszą liczbą punktów. Licytacja, sztychy, meldunki i podbicia idą tak samo jak w wersji przy pełnym stole.
Status: rekonstrukcja robocza, nie regulamin. Silnik jest ten sam co na stronie głównej gry, a różni się liczbą miejsc i regułą rozdawania. Rozdanie idzie cztery plus cztery. Na czterech kartach zgłasza się kolor albo warszawę, po ośmiu wchodzą żyd, mizerka i durch. Kto wygra licytację, ten rozgrywa i wychodzi do pierwszego sztycha. Bywa nim komputer i wtedy bronisz ty. Rzucenie kart po obejrzeniu pełnej ręki kosztuje dwa punkty rozliczeniowe, po jednym dla każdego z pozostałych; tak podaje rodzinna instrukcja. Rozliczają się tu wszyscy trzej między sobą, bo nikt nie stoi poza grą.
Czym ta wersja różni się od pełnego stołu
Wersja przy pełnym stole ma cztery miejsca. Jedna osoba rozdaje, kart nie dostaje, ale płaci i bierze przy rozliczeniu, a rozdawanie krąży bezwarunkowo w koło. Tutaj miejsca są trzy. Znika i osoba poza grą, i samo krążenie.
Dwa punkty program musiał przyjąć sam, bo relacja ich nie domyka. Pierwszy: kto rozdaje po żydzie, mizerce i durchu. Rozstrzygnięte zostało tylko rozdawanie po grze kolorowej i po warszawie, więc pozostałe kontrakty program prowadzi za grą kolorową i rozdaje ten, kto grę zapowiedział. Drugi: co zrobić, gdy w warszawie dwóch graczy skończy z tą samą, najmniejszą liczbą punktów. Program zostawia wtedy rozdawanie przy dotychczasowym rozdającym. Gdyby przy stole było inaczej, wystarczy to powiedzieć i zmienimy obie reguły.